Kwiecień tego roku przyniósł mi kolejną okazję do odwiedzenia pracowni Zbyszka Bereźnickiego – miejsca, które dla każdego pasjonata snycerki stanowi przestrzeń wyjątkową. Jak zwykle, telefon od Zbyszka nie był przypadkowy – „przyjedź, zobaczysz coś ciekawego" – i rzeczywiście, to co zobaczyłem, zasługuje na dokładniejszy opis.
Na warsztacie znajdowała się zabytkowa figura Chrystusa Ukrzyżowanego, do której mistrz podjął się wykonania kompletnego, nowego krzyża wraz z dekoracją snycerską. Już na pierwszy rzut oka widać było, że nie mamy tu do czynienia z prostą rekonstrukcją – to przemyślana kompozycja, łącząca szacunek do oryginału z autorskim, rozpoznawalnym językiem formy.
Konstrukcja krzyża – proporcja i detal
Sam krzyż został wykonany z dużą dyscypliną formalną.
- Ramię pionowe i poprzeczne zachowują klasyczne proporcje, ale nie są surowe – ich powierzchnie zostały świadomie „uspokojone", przygotowane pod przyszłą polichromię.
- Na zwieńczeniu pojawia się dekoracyjny motyw trójliścia, miękko modelowany, o wyraźnym odniesieniu do tradycji snycerki sakralnej.
- Bezpośrednio pod nim umieszczony jest promienisty nimb (gloria) – wachlarzowo rozchodzące się promienie, które budują światło kompozycji i podkreślają rangę przedstawienia.
To rozwiązanie jest charakterystyczne dla warsztatu Zbyszka – łączenie klarownej geometrii z miękką, organiczną ornamentyką.
Relacja starego z nowym
Najbardziej interesujący jest jednak dialog między oryginalną figurą Chrystusa a nowo wykonanym krzyżem.
Postać – wyraźnie starsza, o ciemniejszej, patynowanej powierzchni – została pozostawiona w swojej autentycznej formie. Widać w niej ślad czasu, rękę dawnego twórcy, a także wcześniejsze ingerencje.
Nowy krzyż nie konkuruje z figurą – przeciwnie:
- stanowi dla niej tło i konstrukcyjne oparcie,
- wydobywa jej rzeźbiarskość poprzez kontrast materiału i koloru,
- buduje czytelność całej kompozycji.
Zbyszek bardzo świadomie unika „przerysowania" – nie próbuje udawać starego, lecz tworzy nowy element, który respektuje historię obiektu.
Podstawa krzyża – geometryczny, wieloboczny trzon przechodzi w dekoracyjne płyciny z motywami roślinnymi
Podstawa – rzeźbiarska narracja
Szczególną uwagę zwraca rozbudowana podstawa krzyża.
To nie jest tylko element konstrukcyjny – to osobna opowieść snycerska:
- geometryczny, wieloboczny trzon przechodzi w dekoracyjne płyciny,
- u podstawy pojawiają się motywy roślinne i falujące formy,
- całość zamknięta jest miękkim rytmem ornamentu, który „prowadzi oko" widza ku górze.
To właśnie tutaj widać doświadczenie mistrza w pracy nad detalem – każdy element jest czytelny, ale nieprzypadkowy.
Polichromia – zamierzony efekt końcowy
Jak ustaliliśmy w rozmowie, krzyż po ukończeniu zostanie pokryty polichromią, podczas gdy sama figura Chrystusa pozostanie w swojej obecnej, historycznej formie.
To rozwiązanie ma kilka funkcji:
- konserwatorską – zabezpieczenie nowego drewna,
- estetyczną – wyraźne rozdzielenie starego i nowego,
- kompozycyjną – podkreślenie figury jako centralnego elementu.
To podejście w pełni zgodne z dobrą praktyką – nie zaciera granic między epokami, lecz je eksponuje.
Charakterystyczne rzeźby – „podpis" mistrza
Na stole warsztatowym zobaczyłem również coś, co od razu przywołuje styl Zbyszka – niewielkie, groteskowe figurki o wydłużonych proporcjach.
To formy lekkie, niemal rysunkowe w charakterze:
- długie szyje, przerysowane rysy twarzy,
- subtelna gra gestu i ekspresji,
- wyczucie humoru, ale bez karykatury.
Te prace mają zostać wybarwione na patynowany brąz, co dodatkowo podkreśli ich plastyczność i nada im szlachetnego, „czasowego" charakteru.
To bardzo rozpoznawalny kierunek w twórczości Zbyszka – balans między klasycznym warsztatem a autorską interpretacją formy.
Wspólnota warsztatu
W pracowni snycerz.pl często podejmujemy podobne wyzwania, dlatego takie spotkania mają dla mnie szczególną wartość. Każda rozmowa ze Zbyszkiem to wymiana doświadczeń – konkretna, rzeczowa, osadzona w praktyce.
Cenię w jego pracy przede wszystkim:
- konsekwencję w podejściu do materiału,
- umiejętność łączenia tradycji z własnym językiem formy,
- i ogromne wyczucie, kiedy należy „dodać", a kiedy się wycofać.
To właśnie odróżnia rzemieślnika od mistrza.
Jak zawsze – cieszę się, że Zbyszek dzieli się tymi momentami i że możemy, choć czasem na odległość, wspólnie „prowadzić" takie tematy.
